Każdy wspólnik spółki cywilnej wie, ile kłopotów sprawia ta forma prawna. Spółka cywilna nie jest odrębnym podmiotem, zatem nie może być właścicielem żadnego majątku, żadnej rzeczy. Nie będąc odrębnym podmiotem prawa, spółka nie może zawrzeć umowy ze wspólnikiem, np. go zatrudnić. Nie istnieje pojęcie „udziału” w spółce cywilnej, skutkiem czego wspólnik nie może go, np. sprzedać.
Niespodziewana kariera spółki cywilnej
Spółka cywilna jest mocno uproszczoną modyfikacją spółki jawnej. Wprowadzono ją do kodeksu cywilnego w czasach PRL, kiedy regulacja spółki jawnej z przedwojennego kodeksu handlowego nie obowiązywała. A jakaś forma spółki była potrzebna, by lud pracujący wsi mógł łączyć wysiłki w celu dalszego doskonalenia wypełniania społecznej funkcji żywienia narodu. (Lud pracujący miast spółek nie potrzebował, bo klasie robotniczej spółki były zbędne.) PRL-owski ustawodawca nie spodziewał się, że w latach 90. cały polski small business będzie działał w spółkach cywilnych!
Stało się tak dlatego, że jedyną alternatywną formą spółki drobnych przedsiębiorców była spółka jawna, niczym istotnym od spółki cywilnej się nie różniąca, za to podlegająca - w przeciwieństwie do niej - obowiązkowej rejestracji w prowadzonym przez sąd Rejestrze Handlowym, obecnie nazywanym Krajowym Rejestrem Sądowym. A rejestracja maleńkiej spółki jawnej podlega podobnym rygorom formalnym co spółki akcyjnej o wielomilionowym kapitale, jest droga (obecnie co najmniej 1500 zł na początek) i czasochłonna (trwa zwykle kilka tygodni). Trudno się dziwić, że nikt się nie wygłupiał, by zakładać spółkę jawną.
Wprowadzenie nowego kodeksu spółek handlowych w roku 2000 przyniosło małym przedsiębiorcom częściowe wybawienie (more…)